Ministrem finansów zostaje przedstawiciel zagranicznego banku. To kuriozalne!

Tajfun „Vincent” tak się ostatnio zmęczył pustoszeniem „zielonej wyspy”, że postanowił ja opuścić i przenieść się gdzieś indziej. Choć prawdę mówiąc powinien znaleźć się przed Trybunałem Stanu za to, co uczynił polskim finansom publicznym. Co stało się z polskim budżetem, z długiem publicznym, który sięga już prawie 1 biliona złotych, olbrzymi udział ma w tym Jan Vincent Rostowski.

Po drugie, można powiedzieć, że to, co się dzieje to dobra okazja do przykrycia tych bardzo niewygodnych wydarzeń z wczoraj i przedwczoraj, kiedy to CBA poinformowała o zatrzymaniach i wykryciu NAJWIĘKSZEJ AFERY III RP. To afera dotycząca przetargów sięgająca miliardów złotych. Zatem prawdziwą rekonstrukcję rządu Tuska zaczęły CBA i prokurator.  Czytaj dalej

Wszystko, co czyni władza ma nam obrzydzić życie, … (3)

Czy aby na pewno pełne Polaków czartery do Egiptu i na „Ka­nary”, oblężone supermarkety tuż przed kolejnym długim week­endem świadczą już o stabilnej gospodarce i silnej polskiej klasie średniej? Czy to, że rocznie sprzedaje się w polskich salonach samochodowych 20 nowych modeli Ferrari i 15 Bentleyów z ceną od miliona złotych wzwyż, to dowód na autentyczną zamożność społeczeństwa? Co ciekawe, władza dopuszcza do takich absurdów, że 415 sprowadzonych do Polski w 2012 roku luksusowych aut: BMW, Mercedesów, Ferrari, Bentley-Continental i Bentley–GT, Porsche i Jaguary zarejestrowano bez kłopotów jako samochody pomocy drogowej. Tylko w styczniu 2013 roku wjechało do naszego kraju blisko 50 luksusowych aut przerobionych na pomoc drogową. Czytaj dalej

Wszystko, co czyni władza ma nam obrzydzić życie, … (2)

Dochody kilkudziesięciu tysięcy Polaków w 2012 roku przekroczyły grubo ponad 1 milion dolarów, przeciętne wynagrodzenie miesięczne prezesów giełdowych spółek w ostatnim roku wzrosło średnio do kwoty ponad 700 tysięcy złotych, zaś prezes polskich kolei – rozpadającego się PKP – zarabia ok. 60 tysięcy złotych miesięcznie, plus premie, mimo fatalnego ich funkcjonowania. Na taką pensję przeciętny obywatel kraju nad Wisłą musiałby pracować co najmniej 16 lat bez przerwy. Czytaj dalej