RATUJMY PODLASIE (1) – Szpital wytypowany do badania chorób zakaźnych u imigrantów!

Osrodki_imigrantow„Trzeba być niemałym idiotą, żeby zlokalizować taki ośrodek badania na choroby zakaźne w centrum Białej Podlaskiej, przy dworcu kolejowym i dworcu autobusowym, gdzie błyskawiczne rozprzestrzenianie się np. cholery czy ospy jest zagwarantowane” 

Wczoraj przedstawiciele rządu przy wtórze pracowników medialnych TVP gwałtownie dementowali możliwość zawleczenia do Polski chorób zakaźnych przez imigrantów. Okazuje się jednak, że to kolejne przedwyborcze kłamstwo, bowiem są już od dawna wytypowane ośrodki do przyjęcia uciekinierów, w tym szpital mający ich wszystkich rejestrować i badać pod kątem roznoszenia chorób zakaźnych. Szpital zupełnie do tego nieprzygotowany, schowany daleko na wschodzie Polski, na Podlasiu.

Opowiada o tym w rozmowie z Leszkiem Sosnowskim w najnowszym numerze miesięcznika „WPIS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka” Janusz Szewczak, kandydujący z tego regionu na posła z ramienia PiS-u. .[od red. – za zgodą wydawcy prezentujemy CAŁOŚĆ rozmowy, w dwóch częściach] 

Skończyć z degradacją Polski B

Z JANUSZEM (JANEM) SZEWCZAKIEM rozmawia Leszek Sosnowski

Leszek Sosnowski: Dlaczego zdecydowałeś się startować w wyborach do Sejmu i to akurat na Podlasiu?
Janusz Szewczak: Z reguły ludzie z tamtych terenów jadą do Warszawy, a ja na odwrót – z Warszawy jadę na południowe Podlasie i na Lubelszczyznę, tam mam swój okręg wyborczy. Jeżdżę tam zresztą już od dobrych czterech lat; od kiedy uległem urokowi Matki Bożej Kodeńskiej. Przed czterema laty senator Grzegorz Bierecki namówił mnie, żeby pojechać na odpust do Kodnia, no i jak raz pojechałem, tak od tamtej pory tam kursuję regularnie.

Ale nie tylko na odpusty?
Nie, nie, jeżdżę regularnie do sanktuarium, ale i na różne spotkania z ludźmi, po prostu w ramach działalności obywatelskiej. Jeszcze niedawno wcale nie myślałem o startowaniu w wyborach parlamentarnych. Ale spodobało mi się tutaj, tu jest inna atmosfera. Wydaje mi się, że w tym rejonie Polski są inni ludzie, bardziej wrażliwi, bardziej serdeczni. Ucieszyłem się więc z propozycji PiS-u startowania z ich listy (mam nr 3); zamieniam się tu na plakatach z Janusza w Jana, bo tak zapisane mam w metryce, choć całe życie funkcjonuję jako Janusz…

Ludzie są tam bardziej serdeczni niż w Warszawie?
Niż w Warszawie, ale nawet bym powiedział – bardziej niż w Polsce, przynajmniej ja takie mam odczucia.

Jak byś inność tych ludzi z Podlasia scharakteryzował?
Wszystko jest u nich takie nasze. Patriotyzm jest tu widoczny na co dzień, podobnie przywiązanie do tradycji, wiary. Podlasianie mają duży szacunek dla Kościoła, rodziny, historii Polski, a trzeba wiedzieć, że jest to region szczególnie doświadczony jeśli chodzi o walki wyzwoleńcze, w tym działania Żołnierzy Wyklętych po II wojnie światowej.

Nie tylko Żołnierzy Wyklętych, także we wcześniejszych czasach był to ośrodek polskości i walki o nią. To jest teren przesiąknięty bohaterstwem i polską krwią, ślady tego napotyka się tu na każdym kroku.
Tak, od czasów zbrodni na Unitach poprzez powstanie styczniowe, za udział w którym ludność tutejsza była bardzo represjonowana. To jest właśnie miejsce, gdzie złożona została wielka danina krwi polskich patriotów. Można powiedzieć, że od czasów wojewody Mikołaja Sapiehy Pobożnego (1581–1644) funkcjonowało tu jedno z centrów wiary katolickiej w Polsce. Zresztą Podlasie to nie była żadna Polska wschodnia, to był środek Rzeczypospolitej; wszak była ona przez kilka wieków wielka, jej obszar liczył przecież dziewięćset tysięcy kilometrów kwadratowych, w pewnym okresie prawie milion. W swojej poprzedniej książce „Polska kraj absurdów” napisałem o Podlasiu jako o krainie cudownych kapliczek, ale też o krainie nie zapomnianej przez Boga, lecz na pewno zapomnianej przez koalicję PO-PSL.

Podlasie jest nie tylko całkowicie zapomniane przez jej aparat władzy, ale nawet gorzej – jest skazane na zapomnienie przez wszystkich, jakby wymazywane z mapy.
Widać wyraźnie, jak teoretyczne państwo polskie – pod wodzą nieomylnego Donalda Tuska, który ostatecznie wybrał emigrację, i jego spadkobierczyni, pani Kopacz – karało i karze ten region Polski, kierując pieniądze przeznaczone na inwestycje jedynie na zachód kraju, na Poznań, Wrocław, Gliwice, Katowice oraz na Warszawę.

Czyli tam, gdzie wygrywała Platforma i gdzie najsilniejsze są wpływy niemieckie.
Niektórzy tak mówią, ale z drugiej strony teraz, gdy przyszło do przyjmowania tzw. uchodźców, a prawdę mówiąc – emigrantów ekonomicznych, okazało się, że prawie wszystkie ośrodki dla nich skoncentrowano we wschodniej Polsce – aż cztery takie ośrodki zlokalizowano w lubelskim – a nie ma za to ani jednego w zachodniej części Polski. Tak więc, jeśli chodzi o kłopoty, to władza Platformy Obywatelskiej i PSL-u bardzo o nie tutaj zadbała.

1715273272561f76e4985f30.31048846

Plakat na słupie w Białej Podlaskiej

Zadbała, żeby tych kłopotów i problemów dodać, a nie ująć.
Tu powstaną gigantyczne problemy z imigrantami, bo te ośrodki są do tego zupełnie nieprzystosowane. A przecież może pojawić się zagrożenie epidemiologiczne, jakaś choroba zakaźna, dyzenteria.

Podobno jest już wyznaczony szpital w Białej Podlaskiej, który będzie tych uchodźców badał na przenoszenie chorób zakaźnych.
Jest wyznaczony taki szpital, który nie ma nawet stosownej karetki do przewiezienia zakaźnie chorego pacjenta, bo najbliższa jest w Lublinie, a nie w Białej Podlaskiej.

Czy są zatem tutaj zabezpieczenia ludności przed ewentualnym rozprzestrzenieniem się różnych epidemii?
Nie ma takiej możliwości. To są otwarte ośrodki, z których oni w każdej chwili mogą wyjść – nie można trzymać tam ludzi pod bronią czy za kratami. Trzeba być niemałym idiotą, żeby zlokalizować taki ośrodek badania na choroby zakaźne w centrum Białej Podlaskiej, przy dworcu kolejowym i dworcu autobusowym, gdzie błyskawiczne rozprzestrzenianie się np. cholery czy ospy jest zagwarantowane.

Dodajmy, że nie są to tylko spekulacje osobników niechętnych imigrantom i obozowi rządzącemu; przypadki cholery zanotowano już na greckiej wyspie Kos, skąd regularnie „eksportowani” są dalej tzw. uchodźcy.
W Białej Podlaskiej taki nosiciel groźnej choroby zakaźnej może sobie po prostu wsiąść do pociągu i pojechać np. na dyskotekę do Warszawy, nie mówiąc już o tym, że może przejść np. wszystkie sklepy w okolicy, mieć kontakt z wieloma ludźmi, których może zarazić.

2138016502561f76c815fa34.46583467

A poza tym zarażenie następuje nie tylko przez bezpośredni kontakt, można zarazić się i w inny sposób – poprzez odpady, ścieki.
No więc właśnie. Z tego, co udało się nam dowiedzieć, system kanalizacyjno-burzowy ośrodka dla zakażonych imigrantów w Białej Podlaskiej połączony jest bezpośrednio z miejskim, nie posiada zamkniętego obiegu. Przecież przypadki dyzenterii, inaczej czerwonki, zanotowano ostatnio w Austrii, na stadionie sportowym, na którym przebywali imigranci. Tam służby sanitarne na szczęście działają nieporównywalnie sprawniej niż u nas. To nie jest błaha sprawa, taka epidemia czerwonki rozprzestrzenia się błyskawicznie. Niegdyś całe armie były dziesiątkowane przez czerwonkę, nie ma z tym żartów.

A jest tu tak pięknie…
Tereny wschodniej Polski są faktycznie bardzo piękne, wyrastają na nich malownicze kościoły, które w przeszłości fundowane były często przez magnatów według najlepszych wzorów włoskich architektów. Zachwyca renesans i barok. Szczególnie ujęły mnie urocze dwupoziomowe, piętrowe kapliczki.

Można powiedzieć, że na Podlasiu bardzo silna jest wiara, a bardzo słaba gospodarka.
I wredne państwo, tak bym powiedział.

Wredne państwo to mamy teraz w skali całego kraju.
Absolutnie można tak powiedzieć. Jestem pod urokiem podlaskiego środowiska, i nie mówię tu tylko o tamtejszych krajobrazach, które stanowią kwintesencję mego wyobrażenia o Polsce – pola pomalowane zbożami, ukwiecone łąki poprzecinane rzekami, rozległe lasy… W tamtejszych miastach i miasteczkach ludzie dość prężnie walczą o swój byt. Radzyń, Międzyrzec Podlaski, Tomaszów Lubelski, Zamość, Biała Podlaska, Biłgoraj – wszędzie tam ludzie próbują działać w swoich biznesach i biznesikach, tworzyć coś, walczyć o poprawę jakości swego życia, swojej rodziny, ale jest im bardzo ciężko.

Chyba emigracja za chlebem z tamtych terenów jest szczególnie duża?
Jest duża emigracja, bo nie ma miejsc pracy. Ale jeśli Polska nie ma własnych banków, nie ma własnego przemysłu, własnych fabryk, to skąd mają być te miejsca pracy? Wszyscy, że tak powiem, nie będą mogli pracować w call center czy w sieci portugalskich supermarketów. To są wszystko dowody na 25 lat demolowania państwa polskiego w sensie gospodarczym, na brak polityki przemysłowej, brak koncepcji rozwojowej czy wręcz na świadome działania o charakterze ekonomicznej wojny z własnym narodem. Tego typu działania są najbardziej skoncentrowane tam, gdzie ludzie czują i myślą najbardziej po polsku. A tam przecież zdecydowanie wygrywa PiS, tam zdecydowanie wygrał Andrzej Duda. W tamtych stronach Polski jasno widać, że sprawy duchowe, patriotyzmu i narodowej historii są głęboko zakorzenione w sercach zwykłych ludzi. Tam np. powstaje duża liczba murali – naściennych malowideł upamiętniających Żołnierzy Wyklętych. Nigdzie indziej tego nie widziałem. Na Podlasiu wszędzie można spotkać budzące dramatyczne uczucia uroczyska, gdzie ginęli Żołnierze Wyklęci. Wśród nich uroczysko „Baran”, nazywane Małym Katyniem, gdzie dokonywano zbiorowych egzekucji tych, co należeli do WiN-u i AK. Jest to więc region, który powinien mieć niezwykle silną reprezentację nie tylko w samym parlamencie, ale we wszelkich władzach centralnych państwa polskiego, w najwyższych urzędach państwowych. Bo trzeba powiedzieć otwarcie, że żadne doraźne działania samorządowe czy nawet wielki wysiłek tamtejszych ludzi, który tam widać, nie rozwiążą zasadniczego problemu gospodarczego. W tamten rejon muszą pójść potężne inwestycje, finansowe przede wszystkim, które by atuty tych terenów wykorzystały.

Na co powinny być skierowane te inwestycje?
Na Podlasiu jest wielkie zaplecze rolno-spożywcze, hodowli, całkowicie niewykorzystane zaplecze agroturystyczne. Przede wszystkim brakuje dobrych dróg, oczywiście. Jest Zamość, perełka architektoniczna, który powinien być miastem tak zwiedzanym jak Paryż czy Wenecja, tam naprawdę jest co podziwiać. Ale nawet te mniejsze ośrodki, Biłgoraj, Włodawa, to przecież świetne tereny rekreacyjne.

Tymczasem koalicja rządząca zupełnie świadomie zrezygnowała z autostrady, która miała być finansowana z pieniędzy unijnych i przebiegać przez wschodnią Polskę z północy na południe, co połączyłoby Podlasie z Europą.
Platforma zrobiła wszystko, żeby nie powstała tam nie tylko autostrada Via Carpatia – złośliwie głosowała przeciwko temu w Brukseli – ale też jakakolwiek autostrada od Terespola. To absolutny skandal gospodarczy tego ośmiolecia, ale i 25-lecia, że nie ma autostrady od wschodniej granicy Polski do stolicy kraju.

Wydaje się, że ostatnie ćwierćwiecze uczyniło z Polski B – Polskę C.
No niestety tak to wygląda. Z Białej Podlaskiej do Warszawy, 150 kilometrów, jedzie się trzy godziny. Przecież to jak w trzecim świecie jazda bezdrożami.

Bez zbudowania dróg nie powstaną tam żadne poważne inwestycje, nie pobudzi się tam gospodarki.
Tak, to powinna być absolutna preferencja. Fatalnie jest również, jeśli chodzi o połączenia kolejowe; z Warszawy do Lublina jedziemy jak w XIX wieku.

Albo i gorzej, bo dłużej.
Nie mówiąc już o podróży z Warszawy do Terespola, do wschodniej granicy Polski. Tam wszystkiego praktycznie brakuje. W tamtejszych prężnych samorządach, gdzie powygrywali przedstawiciele PiS-owskich struktur, zaczyna się coś dziać. Takim przykładem jest Biała Podlaska, gdzie bardzo dużo się zmienia w sensie tego, co dzieje się w mieście, także w sferze kultury. Weźmy choćby obchody Dni Papieskich, świętowanych od 9 do 11 października – których nigdy wcześniej w tym mieście nie było. Patrząc jednak całościowo, potrzebne by było profesjonalne, kompleksowe spojrzenie na tamtejsze problemy.

Olbrzymia w tym rola senatora Grzegorza Biereckiego, który nie tylko nie patrzy, aby coś na Podlasiu dla siebie „ukręcić”, ale zostawia w tym regionie dużo własnych środków. Niemniej potrzebny jest kompleksowy program dla tak zwanej Polski B.
Dla Polski B, dla Polski Wschodniej potrzeba absolutnie wielkiego programu w stylu przedwojennego programu Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Chciałbyś wejść w struktury władzy po to, żeby wspólnie z innymi ludźmi opcji patriotycznej współtworzyć ten program? Masz jakąś wizję dla tego regionu?
Tak, mam taką wizję i jeszcze raz powtarzam – powinna być to wizja absolutnie najwyższych priorytetów. Nie da się funkcjonować tak, że wszyscy z miast i innych ośrodków leżących w promieniu 100 czy 150 kilometrów od Warszawy, zjadą się do stolicy, a reszta pozostanie pustynią. To powinny być skoncentrowane wspólne działania zarówno ministra gospodarki, Ministerstwa Finansów, jak i Ministerstwa Rozwoju.

Ministerstwa Skarbu Państwa też.
Słusznie. Chciałbym podać taki przykład podlegający właśnie temu ministerstwu; gdyby KGHM zamiast inwestować dwadzieścia miliardów złotych w kopalnię molibdenu i miedzi na pustyni Sierra Gorda w Chile, albo Orlen zamiast inwestować w Kanadzie, zainwestowali w Polsce wschodniej, mielibyśmy tu dzisiaj nieprawdopodobnie, fantastycznie kwitnący region Polski. Póki co, trzeba zrobić wszystko, żeby na Lubelszczyźnie i Podlasiu całkowicie odsunąć od rządzenia Platformę i PSL, a są na to olbrzymie szanse. Tu ludzie dużo lepiej znają się na polityce, dobrze wiedzą, kto im szkodzi, kto marnuje życie – i młodym, i starym. Tak więc psujów i szkodników odsunąć trzeba w całkowity niebyt – to po pierwsze. Po drugie, ustanowić priorytety rozwojowe. Oczywiście nie tylko agroturystyka czy rolnictwo, o czym mówiliśmy, muszą być na Podlasiu rozwijane. Trzeba myśleć o dużych zakładach pracy, dużych fabrykach. Jeśli tam nie powstaną również centra przemysłowe, to nie przybędzie w sposób znaczący miejsc pracy ani nie wypracuje się pieniędzy publicznych.

Jakie fabryki miałyby tam powstać?
Czy na przykład różne fabryki elementów czy półproduktów dla przemysłu motoryzacyjnego muszą powstawać wyłącznie w Gliwicach lub Poznaniu?

Może nie myślmy tylko o półproduktach, może wreszcie zaczniemy tworzyć coś własnego? Już jesteśmy krainą różnych ćwierćproduktów wykonywanych dla innych, jesteśmy krajem – montownią. Potrzebujemy własnych produktów.
O tak, na pewno, mówię teraz o tym, że poważne decyzje gospodarcze z ostatnich ośmiu lat zapadały z wyłączeniem wschodniej Polski.

Dlatego że były to inwestycje w bardzo dużym stopniu niemieckie, a oni chcieli mieć je blisko Vaterlandu.
Ale nasz Vaterland jest tutaj. Należy mieć nadzieję, że środowisko PiS-owskie doceni rangę tej sprawy i fakt, że ci zwykli ludzie na Podlasiu, na Lubelszczyźnie, chcieliby, aby państwo w końcu okazało im szacunek. Istotne jest bowiem też poczucie, że państwo działa w ich interesie, a nie przeciwko nim, co unaocznia historia z uchodźcami. Skierowali ich do nas, mimo iż Polacy nie wyrazili na to zgody, że się przeciwko temu buntują. Mimo to politycy z Warszawy chcą parę tysięcy – na razie parę tysięcy – imigrantów wpakować do ośrodka w Białej Podlaskiej. Nie wiadomo, na czym miałoby polegać zabezpieczenie tej akcji, mamy tylko słowa pani premier, że jest dobrze, że wszystko będzie pod kontrolą i władza sprawdzi, który muzułmański imigrant ma dobre zamiary, a który złe…

Imigranci arabscy na Podlasiu to gwarantowany potężny konflikt społeczny, nie tylko choroby zakaźne.
Z pewnością, tym bardziej że oni się wcale do pracy nie garną, a tam i tak pracy nie ma; w niektórych powiatach jest ponad dwudziestoprocentowe bezrobocie.

No właśnie, to czego tam chcą ci imigranci?
Oni mogą nic od nas nie chcieć, tylko że jeśli Niemcy zamkną za chwilę wszystkie możliwe granice i nie wpuszczą ich więcej do siebie, nawet tych z Polski – co na pewno się stanie, jak im dojedzie kolejny milion – to imigranci zaczną się buntować. A jak to wygląda, możemy od pewnego czasu obserwować w innych krajach. Już niemiecka prasa mówi o potężnych problemach sanitarnych, że Bawaria się buntuje na potęgę, że niektóre miasta czy landy nawet grożą władzy centralnej.(…)

Ciąg dalszy TUTAJ

ilustracje: bialykruk.pl


Tekst ukazał się w miesięczniku „WPIS“ numer 10/2015 na stronach 22-27.
bialykruk.pl, e-wpis.pl

WPIS-10-2015-okladka

Reklamy