Panie Pre­zydencie Duda! Mimo zorganizowanego rabunku, w kraju jest jeszcze dużo pieniędzy! (2/3)

JSZ_7420Rozmowa z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą SKOK – cz.2  /cz.1 TUTAJ/

Leszek Sosnowski: Nie chodzi o to, żeby firmy czy osoby prywatne nie zarobiły tych 70 miliardów, tylko żeby te pieniądze pozostały w kraju i tutaj zostały zainwestowane, czy nawet spoczywały w banku, ale w polskim i by na ten bank pracowały.
Janusz Szewczak: Ekonomia to nie tylko buchalteria, księgowość. Ekonomia i poszukiwanie źródeł finansowania to jest pewien łańcuch przyczynowo-skutkowy. Niechby ci zapłakani nad koncepcjami gospodarczymi Andrzeja Dudy pochylili się np. nad zasadą mnożnikową, nad mnożnikiem konsumpcji, który wykazuje, że z tych 15 miliardów, które trafiłyby do biednych rodzin w postaci 500 złotych na dziecko, zwróci się często dużo więcej. 

Dzięki temu, że te pieniądze powrócą do obiegu gospodarczego, bo biedny człowiek nie będzie przecież ich chomikował.
Ależ oczywiście. Prof. Jerzy Żyżyński, wybitny ekonomista, bardzo wszystko dokładnie to policzył i stwierdził, że z tych 15 miliardów ponad 12 trafiłoby od razu na rynek, co oznaczałoby bardzo dodatni wpływ na koniunkturę, wzrost dochodów, wpływy z podatku VAT na produkcję i inwestycje, jeśli przedsiębiorca ma zbyt, czyli sprzedaje, to się rozwija, zaciąga kredyt, itd. Według profesora również podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. złotych dałoby na rynku dodatkowo 36 miliardów złotych.

Trzeba zaznaczyć, że wpływy z podatku dochodowego nie są największym wpływem do budżetu państwa, są one nieporównywalnie mniejsze niż wpływy z VAT-u.
Nawet dużo mniejsze niż wpływy z akcyzy. Wpływy akcyzowe z paliw silnikowych to ok. 27 miliardów złotych, wpływy z tytułu rynku tytoniowego to ok. 17 miliardów zł, z rynku alkoholowego – ok. 7 miliardów. Piwo przynosi z akcyzy ok. 3 miliardy – w sumie olbrzymie kwoty. Ale jeśli dokonuje się ciągłych podwyżek tych akcyz, to wpływy podatkowe zaczynają maleć i rośnie szara stre­fa; szacowana jest ona obecnie na prawie 15-20 proc. PKB. Łatwo policzyć -jest to między 300 a 350 miliardów złotych. Oczywiście nie ma kraju bez szarej stre­fy, ale czy musi być ona aż tak wielka? To bardzo uszczupla dochody państwa.

Jakie elementy, jakie zjawiska sprzyjają szarej strefie?
M.in. to, co powiedziałem: systematyczne podwyżki akcyzy przy niskich dochodach, płacach, wynagrodzeniach, rentach i emeryturach Polaków. Rząd podniósł akcyzę, nie podnosząc kwoty wolnej od podatku i progów podatkowych czy zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu. Wracając do pytania, skąd ma brać pieniądze pan Andrzej Duda, chciałbym zapytać, jakim cudem rząd pani Kopacz, prezydent Komorowski, pan prezes Marek Belka, pan mini­ster Szczurek znaleźli 8 miliardów euro, czyli 32 miliardy złotych, na dołożenie się do planu Junckera? My, Polacy, dokładamy 32 miliardy złotych, a więc tyle samo, co najbogatsze w Europie Niemcy i Francja, bo one też zadeklarowały po 8 miliardów euro.

Dodajmy, że z planu Junckera prawdopodobnie w żadnym stopniu nie skorzystamy, bo ma się on przyczynić do rozwoju przemysłu głównie w strefie euro, a nie złotówki.
Tak! Ale te 32 miliardy jakoś się nagle znalazły. Nie ma 15 miliardów na polskie rodziny, żeby dostały po 500 złotych, a tu wydamy aż 32 miliardy. Na co? Na rozbudowę przemysłu w Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, Niemczech, Francji i we Włoszech. No przecież to jest jakiś absurd ekonomiczny albo po prostu rabunek i oszustwo. A jak Andrzej Duda mówi, że trzeba i można obniżyć wiek emerytalny, to środków nie ma. Tymczasem trzeba dokładać do FUS-u -Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – 40-50 miliardów złotych w postaci pożyczek, dotacji, niespłacalnych darowizn. I będzie się dokładać coraz więcej.

Ale dlaczego? Skoro ludzie mają dłużej pracować, to powinni więcej wypracowywać na fundusz emerytalny.
To proste, jak są nędzne płace, to emerytury też muszą być niskie, jak się dało zarobić właścicielom OFE, niektórzy mówią 17, niektórzy 19 miliardów na czysto, to znaczy, że pieniądze te nie poszły na polskie emerytury.

Pieniądze, które ludzie wpłacali na OFE, zamiast być dobrze gospodarowane, zostały zmarnowane?
Tak! Nie tylko zmarnowane, ale pobrano od nich drakoński haracz.

A w końcu te pieniądze z OFE zostały im i tak przez państwo zabrane.
Tak, bo inaczej państwo wywróciłoby się ze względu na wielkość długu. Mówili o tym że nie ma pieniędzy. No dobrze, ale skąd bierze się prawie 40 miliardów rocznie na obsługę kosztów zadłużenia? To jest praktycznie całość pieniędzy, jakie wpływają z podatku PIT, podatku dochodowego od osób fizycznych. Czyli wszyscy Polacy pracują na spłatę odsetek, a nie kapitału! Na to pieniądze muszą być. Inne pytanie: skąd ta władza bierze pieniądze – skoro ich nie ma – na utrzymanie aż 700 tysięcy urzędników? To przecież są gigantyczne koszty.

Do tego wlicza się też policję, nauczycieli, itd.?
Nie, tu mówimy tylko o urzędnikach państwowych i samorządowych. Idzie na nich corocznie ok. 20 miliardów złotych. Do tego dochodzi łączna kwota zaległych składek zusowskich – blisko 55 miliardów.

To są prawdopodobnie pieniądze nie do ściągnięcia. To nie są pieniądze, których nie zapłacił Kowalski czy jakaś mała firma, tylko pieniądze, których nie płacą giganci.
Andrzej Duda zaczął coraz śmielej mówić o opodatkowaniu w Polsce wielkich sieci handlowych, głównie zagranicznych. Mają obroty około 130- 140 miliardów złotych. Przy tej kwocie płacą z tytułu podatku CIT około 1 miliarda złotych. Przecież to nie jest nawet 1 proc. Mało tego, są w Polsce wielkie sieci handlowe, którym podatek się zwraca.

Dodajmy, że cały czas funkcjonuje ustawa wprowadzona na początku transformacji, zgodnie z którą wielka firma handlowa wchodząca do Polski jest przez 10 lat w ogóle zwolniona z podatku dochodowego.
To nie dotyczyło tylko firm handlo­wych, ale też produkcyjnych. Np. firma Fiat otrzymała na 20 lat zwolnienie z podatku i ceł! Pan Olechowski, założyciel Platformy Obywatelskiej, był bardzo szczodry jako minister finansów. Każdy polski przedsiębiorca chciałby płacić takie podatki, jakie płacą w praktyce wielkie sieci handlowe, czyli 1 proc.

Ta ustawa okazała się wielkim nieporozumieniem, bo wydawało się, że zwolnienie z podatku dochodowego wprowadzone jest na 10 lat. A tak naprawdę okazało się, że to jest na czas nieograniczony? Dziesięć lat mija i jedna korporacja wymienia się supermarketami z inną, leci następne dziesięć lat bez podatku.
Co chwilę słyszymy, że jakaś wielka sieć handlowa w Polsce się sprzedaje. Bo się kończy okres zwolnienia podatkowego, przychodzi nowy właściciel i będzie następne 10 lat… Można by zadawać wiele pytań, np. jak to się dzieje, że kopalnie węgla, te rzekomo nierentowne, deficytowe, ta kula u nogi, płacą w Polsce więcej podatków niż wielkie dochodowe banki?!

Jest 31 różnych elementów finansowych, które obciążają kopalnie.
Tak jest. Łącznie daje to kwotę około 7 miliardów złotych za 2014 r, a wielkie banki zapłaciły – około 4 miliardów złotych, mając 16,2 miliardów zysku netto! No więc są te pieniądze czy ich nie ma? Skoro te rzekome kule u nogi potrafią zapłacić 7 miliardów, to dlaczego banki płacą prawie o połowę mniej? Tu widać, jak wielkie są rezerwy finansowe w państwie, jak dużo pieniędzy można by mieć, gdyby był dobry gospodarz i ktoś, kto umie liczyć.

Niektórzy liczą bardzo dobrze, np. ci, którzy forsowali przed laty kredyty frankowe… (…)

(Ciąg dalszy TUTAJ)


źródło: WPIS nr 5/2015

Advertisements

3 myśli nt. „Panie Pre­zydencie Duda! Mimo zorganizowanego rabunku, w kraju jest jeszcze dużo pieniędzy! (2/3)

  1. Pingback: Lemingom na odtrutkę… | mirekkabala.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.