Panie Pre­zydencie Duda! Mimo zorganizowanego, wieloletniego rabunku kraju, jest jeszcze w Polsce dużo pieniędzy! (1/3)

Janusz Szewczak - WPIS-5-2015

Od lewej: Prof. Jan Duda, ojciec kandydata na Prezydenta RP Andrzeja Dudy, Adam Sosnowski, redaktor prowadzący miesięcznika WPIS-„Wiara, Patriotyzm i Sztuka” oraz Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK. Fot: LS

Projekty gospodarcze Andrzeja Dudy są całkowicie realne. Rozmowa z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą SKOK / WPIS, nr 5-2015 – cz.1/

Leszek Sosnowski: Prorządowi dziennikarze wpadli w straszny kłopot i zmartwienie: skąd Andrzej Duda weźmie finanse na to, co obiecał ludziom w kampanii wyborczej? Wszak nieomylna władza, rządząca teraz krajem, mówi wprost, że na takie szalone pomysły pieniędzy w państwie nie ma. Spróbujemy udowodnić, że władza może się w tej kwestii mylić. Tak samo zresztą, jak w wielu innych sprawach. Zaczniemy może od rezerw. Gdzie ich szukać?

Janusz Szewczak: Nie tylko polskie media mają z tym problem, również prasa niemiecka bardzo martwi się, skąd nowy prezydent weźmie pieniądze.

Prasa niemiecka? A więc ta, która nazywa pana Andrzeja Dudę „rechts-konservativ», czyli ekstremalnie prawicowy, co brzmi prawie jak nazista.
No właśnie… Myślę, że dzisiaj nie ma już żadnej alternatywy – albo przyjmujemy program uwzględniający elementy gospodarcze kandydata Andrzeja Dudy, miejmy nadzieję nowego prezydenta, albo dajemy zgodę na status półkolonii gospodarczej, głównie niemieckiej, ale nie tylko. Półkolonii, która jest doskonałym dostarczycielem dużej ilości kapitału za granicę, czyli jego transferu z Polski. jesteśmy wielkim rynkiem zbytu, ale nie dla produktów polskich, tylko niemieckich i ogólnie europejskich, i oczywiście chińskich. Jesteśmy też w środku Europy bardzo dużym obozem taniej siły roboczej i rezerwuarem młodego pokolenia pracowników.

Dodajmy, że taniej siły roboczej szuka się nie tylko na potrzeby lokalnej gospodarki, ale przede wszystkim gospodarek zachodnich.
Tak jest! Niemcy są pod tym względem w dramatycznej potrzebie i na gwałt muszą sprowadzać do siebie nowych, młodych pracowników.

Mają im czym zapłacić, więc pewnie ich dostaną…
I u nas można by znacznie lepiej płacić. Możemy dziś powiedzieć:Panie Prezydencie Duda! W Polsce, mimo dwudziestu pięciu lat rabunku tego kraju, bardzo dobrze zorganizowanego, jeszcze jest dużo pieniędzy!”

Ale chyba nie do zrabowania, mam nadzieję?
Właśnie zaraz wytłumaczymy, oczywiście, że nie do zrabowania. To są pieniądze, które do tej pory były i są dla obcych. Bo dla Polaków ich nie ma i nie było. Bardzo łatwo można pokazać, gdzie są. Można pokazać, jaka jest skala marnotrawstwa publicznych pieniędzy, szastania bez ładu i składu dziesiątkami, setkami miliardów. Jaka jest skala patologii w spółkach skarbu państwa, z których uczyniono pewnego rodzaju fol­warki władzy, Platformy i PSL-u w tym przypadku, jaka jest skala przestępstw natury fiskalnej, ustawiania przetargów, prania pieniędzy w Polsce. Żeby z tego dzbana finansowego nalać i napoić Polaków, trzeba najpierw zatkać w nim wszystkie dziury powodujące, że wycie­kają zeń bezpowrotnie miliardy złotych. Dziś jest to zadanie podstawowe.

Coś podobnego mówią również obecnie rządzący. Przy czym oni uważają, że Polacy sami są winni, bo unikają płacenia podatków i przez nich państwu zaczyna pieniędzy brakować – sugerując, że to jest główna przyczyna niedostatku.
To nie jest oczywiście prawda. To znaczy spada efektywność ściągania podatków, owszem. Wielkość zaległo­ści podatkowych wraz z odsetkami na dzień dzisiejszy to jest kwota – proszę sobie wyobrazić – 50 miliardów złotych. jednak nie są to zaległości podatkowe od „Kowalskich”, od tych najdrobniejszych, najsłabszych, od małych i średnich przedsiębiorstw, bo te przecież ledwo dyszą.

I te łatwo zmusić do płacenia.
Ależ oczywiście. W stosunku do nich represyjność fiskusa jest największa. Tymczasem łączna kwota tzw ulg i zwolnień podatkowych w Polsce, dotycząca wszystkich firm i osób prywatnych, wynosi aż 81 miliardów złotych!

Na VAT-cie też straty…
Szacuje się – nie ekspert Szewczak,lecz Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – że straty w Polsce na VAT-cie można ocenić na kwotę 50 miliardów złotych. Rokrocznie! To są tzw. VAT-owskie karuzele po­datkowe, czyli wyłudzenia VAT-u przez firmy, które w ogóle nie istnieją. To jest zjawisko masowe, skala gigantyczna.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy oskarża rząd PO o to, że aparat skarbowo-flskalny jest niewydolny, nieprofesjonalny i musi – jak oni to określili – nastąpić moralno-etyczna zmiana w tym aparacie. Podkreślam, że o tym mówi Międzynarodowy Fundusz Walutowy. To jest argument na to, że władza, szczególnie w ostatnich latach, ale przecież zdarzało się, że poprzednie rządy też nie były dużo lepsze, dba po prostu o cudze interesy, nie o interesy polskie.

Ale de facto dbając o cudze interesy, dbają również o swoje.
Ależ oczywiście! Dbają zarówno o swoje prywatne jak i polityczne, partyjne dochody! Widzę tego zatroskanego o polską kasę sztukmistrza z Londynu, byłego ministra finansów – Jana Vincenta-Rostowskiego, martwiącego się, skąd ten niepoważny Duda weźmie 15 miliardów złotych na te 500 złotych dla biednego dziecka w biednej rodzinie. A jak zmartwił go problem obniżenia wieku emerytalnego z 67 lat do 65 i 60!
Widzę to i powiem tak: albo Rostowski opowiada „bajki z mchu i paproci”, bo nie rozumie mechanizmów ekonomicznych, albo rozumie – i wtedy to znaczy, że wchodzi w rolą lobbysty i dba o cudze interesy, o zyski obcego kapitału w Polsce i nie chce odpowiedzieć uczciwie na pytanie, skąd te pieniądze wziąć. W czasie swoich rządów człowiek ten narobił nam nowego długu na ponad 400 miliardów złotych. To jest rzecz niespotykana – jeden minister narobił przez 8 lat prawie tyle długów, co kilkunastu ministrów finansów przez poprzednie niecałe 20 lat… I to jeszcze przy dopływie środków unijnych…

Dodajmy, że na tych długach ktoś jednak zarabia.
Wielu żeruje. Od 25 lat jest prawdziwe eldorado dla kapitału lichwiarsko-bankowego. Fantastycznie sią tu zarabia. Do tego jeszcze nas okradają. Proszę zauważyć, że według raportu znanej waszyngtońskiej fundacji, Global Financial Integrity (GFI) – Polska jest w niechlubnej światowe czołówce naj­bardziej drenowanych finansowo krajów świata. Kwota szacowana przez GFI to blisko 10 miliardów dolarów rocznie, czyli prawie 40 miliardów złotych.

Wytłumaczmy, na czym polega ten drenaż, jak te 40 miliardów złotych wypływa z Polski?
Wcześniej jeszcze chciałbym powiedzieć, że co roku transferowanych jest z Polski w postaci zysków, dywidend oraz manipulacji kosztami ok. 70 miliardów złotych przez koncerny zagraniczne i banki zagraniczne działające w Polsce. To jest legalne. Natomiast te 40 miliardów zł, które szacuje GFI, powstaje w wyniku różnego rodzaju przestępstw, pralni pieniędzy, oszustw podatkowych i finansowych – to odrębna kategoria.

Nie chodzi o to, żeby firmy czy osoby prywatne nie zarobiły tych 70 miliardów, tylko żeby te pieniądze pozostały w kraju i tutaj zostały zainwestowane, czy nawet spoczywały w banku, ale w polskim i by na ten bank pracowały.
(…)

(Ciąg dalszy TUTAJ)

źródło: WPIS nr 5/2015

Advertisements

Jedna myśl nt. „Panie Pre­zydencie Duda! Mimo zorganizowanego, wieloletniego rabunku kraju, jest jeszcze w Polsce dużo pieniędzy! (1/3)

Możliwość komentowania jest wyłączona.