Polska krajem pracujących nędzarzy

Janusz_Szewczak-stefczykBelgowie jak widać, nie chcą tyrać na swoją sitwę do 67 lat, w Polsce coraz wyraźniej zaczyna się mówić i to całkiem głośno, że o 67-cio letnim wieku emerytalnym trzeba pomału zapomnieć na rzecz jego dalszego podniesienia. Niewykluczone więc, że po wyborach, zwłaszcza parlamentarnych, jeśli wygra je obecna koalicja, PO-PSL, może pojawić się propozycja podniesienia wieku emerytalnego, np. do 71 lat na wzór Szwecji.

Nie wiadomo też czy to wielkie plamy na Słońcu czy fakt, że do Brukseli na dłużej zawitał były premier Donald Tusk, ale ponad 100 tysięcy Belgów, w tym małym kraju wyszło na ulicę w gwałtownym proteście, przeciwko planom oszczędnościowym swego liberalnego rządu. Pracujący w Belgii sprzeciwiają się w ten sposób podniesieniu wieku emerytalnego z 65 do 67 lat, wstrzymaniu indeksacji płac, zamrożeniu płac, niższym dodatkom socjalnym na rodzinę i dziecko, droższej edukacji, transportowi publicznemu i wyższym cenom energii, a więc przeciwko wszystkiemu temu, co u nas już rząd PO-PSL skutecznie wprowadził bez żadnych protestów.
W Londynie, Berlinie, Helsinkach odbyły się gwałtowne marsze członków ruchu Anonymous tzw. „Marsz Miliona Masek” protestujących przeciwko wyzyskowi i braku perspektyw dla młodych ludzi, którzy twierdzą, że dziś jedynym rozwiązaniem na rzecz ukrócenia wyzysku i pogardy wobec najuboższych jest tylko rewolucja. W Niemczech trwa, najdłuższy od wojny strajk kolejarzy i maszynistów, którzy domagają się podwyżek i poprawy warunków pracy, chcą zmniejszenia tygodniowego wymiaru pracy, z 39 do 35 godzin. Niedawno strajkowali też świetnie zarabiający niemieccy piloci Lufthansy. W bogatej Szwajcarii związki zawodowe pracowników transportu drogowego potrafiły sparaliżować ruch na autostradach, domagając się skutecznie podwyżek płac. Strajkują nawet Grecy, Włosi, Portugalczycy i Hiszpanie, a więc kraje objęte kryzysem i recesją.
Tyle, że w tych krajach istnieją silne i skuteczne związki zawodowe. Polacy już dziś pracują ponad 40 godzin tygodniowo i blisko 2 tysiące godzin rocznie. Według organizacji OECD polski rynek pracy jest jednym z najgorszych w Europie, jedne z najgorszych płac, obok Rumunii, Bułgarii i Litwy, jedna z najniższych satysfakcji z posiadanej pracy i płacy 1,6 miliona Polaków pracuje na umowach śmieciowych, a wskaźnik ubogich i bardzo ubogich pracowników w Polsce zbliża się do 12 proc. Gorzej jest tylko w Grecji, Hiszpanii i Rumuni. Mimo to obecna koalicja już przygotowuje grunt pod pracę w wolne dotychczas soboty. W Polsce już dziś ponad połowa Polaków pracuje w weekendy, a ponad 30 proc. co najmniej też w jedną niedzielę w miesiącu – to dane Eurostatu.
Blisko 700 tys. dzieci w Polsce, to biedne dzieci, które bardzo często mają pracujących oboje rodziców. W 2013 r. 36 proc. polskich dzieci urodziło się w rodzinach, w których miesięczny dochód netto na osobę nie przekroczył 539 zł czyli tzw. minimum egzystencji. Dodatkowo 735 tys. polskich rodzin korzystających ze świadczeń rodzinnych posiada dochód netto w wysokości, nie większej niż 400 zł miesięcznie czyli równowartości 100 euro.
To już nie jest poziom nawet europejski, to poziom azjatycko-afrykański. A są to w końcu dane z sierpniowego raportu MPiPS. Z powodu biedy ponad 530 tys. polskich dzieci nie chodzi do lekarzy specjalistów, a ponad 600 tys. do dentysty, nic więc dziwnego, że bijemy kolejny europejski rekord – 90 proc. małoletnich w Polsce w wieku od 5 do 15 lat ma próchnicę. To też jest wymiar tego „skoku cywilizacyjnego” ostatniego 25-lecia. W Polsce, w ostatnich latach dochodzi do najszybciej rosnącej liczny samobójstw (ponad 6 tys. rocznie) w coraz większej mierze z przyczyn ekonomicznych – brak pracy, długi, depresja, niemożność utrzymania rodziny.
Na „Zielonej wyspie” dochodzi też do gigantycznej liczby, blisko 2 tys. wypadków przy pracy tygodniowo, w 2013 r. takich wypadków przy pracy było prawie 90 tys. z czego blisko 300 zakończyło się śmiercią poszkodowanych – wynika to z ostatnich danych GUS. Bezrobocie w Polsce maleje tylko w rządowej statystyce, bowiem Polacy masowo emigrują za pracą do krajów Unii, a i tak to nadal blisko 2 miliony osób. Czeka nas kolejna wielka fala emigracji zarobkowej latem przyszłego roku. Bezrobotni nie szukają pracy w urzędach pracy, bo nie wierzą, że ją znajdą. Statystyczny bezrobotny w Polsce szuka pracy coraz dłużej – dziś to prawie 13 miesięcy – realnie to często 2, 3 lata. Ostatnia reforma zatrudnieniowa i urzędów pracy PO-PSL nie działa, nie  ma żadnych istotnych zmian na lepsze. System komputerowy źle profiluje bezrobotnych, a na jednego doradcę bezrobotnego przypada często 300 do 500 osób.
Polska staje się krajem pracujących nędzarzy, bez życiowych perspektyw, szansy na utrzymanie rodziny, bez środków na opłacenie wszystkich rachunków, nie mówiąc już o oszczędnościach. Nic dziwnego, że Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, gdzie blisko 50 proc. obywateli nie ma żadnych oszczędności, nawet 1 złotówki, a blisko 85 proc. bezrobotnych nie otrzymuje zasiłków.
Sytuacja polskich pracowników systematycznie się pogarsza, wbrew propagandowym zaklęciom PO-PSL, wiele grup zawodowych ulega dalszej pauperyzacji. Wyrastają na tym tle nowe, niezwykle negatywne zjawiska społeczne: rosnąca przestępczość, patologie rodzinne, dewiacje, prostytucja nieletnich, narkomania i alkoholizm – szara i czarna strefa.
Współczesne niewolnictwo w Polsce, w półkolonialnym systemie gospodarczym, wręcz rozkwita. Polski pracownik coraz częściej godzi się na niewolnicze wręcz warunki pracy, upodlenie i zniewolenie i to za przysłowiową miskę zupy. Obserwując ostatnie protesty w Niemczech, Francji czy Włoszech można dojść do wniosku, że ci którzy i tak zarabiają 3-4-krotnie więcej od nas i mają dodatkowo rozbudowany system socjalny i opieki nad rodziną, jak choćby w Wlk. Brytanii mają zdecydowanie większą świadomość w egzekwowaniu własnych praw oraz skutecznie wykorzystują protesty społeczne organizowane przez związki zawodowe w tych krajach. Nisko płatny, wyzyskiwany i okłamywany przez media i rząd pracownik nie ma w sobie ducha sprzeciwu i jest zdany na łaskę i niełaskę pracodawcy.

I choć podobno, z niewolnika nie ma pracownika, to jednak w Polsce jest inaczej, tym niewolnikiem jest zdecydowanie łatwiej manipulować, napuszczać jedne grupy zawodowe na drugie, a prorządowe media, z niezawodnym, jak zwykle TVN-24, czy GW, jak i rządowa propaganda skutecznie wbijają Polakom do głowy, że to wszystko dla ich dobra i że nic więcej od życia nam się już nie należy. I choć, nowy minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna w starym stylu PO, zdążył już obiecać Polakom w swym najnowszym występie w Sejmie dobrobyt już w 2020 r., to dziś mamy tyrać na naszą sitwę bez protestów, na razie do 67 lat i akceptować głodowe wynagrodzenia i to bez szemrania.

Janusz Szewczak
Główny Ekonomista SKOK

Advertisements

8 myśli nt. „Polska krajem pracujących nędzarzy

  1. Polska krajem pracujących nędzarzy jest z własnego wyboru.Naród oczarowano inwestycjami na kredyt co skutkowało głosowaniem na degeneratów z platfusowego politycznego gówna.Dopiero teraz nadeszło częściowe otrzeźwienie skąd ten dołujący „dobrobyt” doskwiera !Bezsensem jest dalsze pobudzanie tego mojego narodu do myślenia,ponieważ nie przynosi to dalszego skutku,bo to naród matołów i bezmózgowców.Tym sposobem i ja muszę zgnić,bo jako jednostka nic nie wskóram.Najbliższe wybory samorządowe będą tego dowodem,cierpią przez PO ale na PO zagłosują !Nawet „wyborowa” czyli gazeta wyborcza pisze,że cyt.”nie chcemy w naszych miastach hal,stadionów,sal koncertowych,aquaparków.Ważniejsze,żeby było czysto i zielono.I żeby była praca” z dopiskiem – praca za wynagrodzeniem za które można przeżyć !Liczę na to ,że era zwyrodniałego systemu politycznego zwanego TUSKOKURWIZMEM jednak padnie !!!

  2. Panie Szewczak dzieci maja próchnice z tego powodu ,że jedzą byle co.Czyli jedzenie słabej jakości ponieważ rodzice nie mają pieniędzy na zakup normalnego zdrowego jedzenia.Jeżeli o pracę chodzi to jest jest trochę w dużych ośrodkach miejskich tylko problem jest w tym ,że jak ktoś ma do pracy 70 km to jak policzy dojazd to mu się nie opłaca.Dlatego dobrze jak rząd by takie dojazdy finansował ludzią , ale niestety kasy na to nie ma.

  3. „…Po raz kolejny władza obrabowała najbiedniejszych Polaków, żeby załatać dziurę w kasie!
    Dokonał tego w majestacie prawa Sejm RP, i to głosami przedziwnej, niespotykanej koalicji PO z PSL, SLD, PiS i różnymi resztówkami. Wszyscy byli za, poza dosłownie kilkoma Don Kiszotami wolnego rynku.

    Rabunku oczywiście nikt nie nazywa rabunkiem, tylko „ozusowaniem” i wielkim dobrodziejstwem. W ogóle powinni Polacy skakać z radości do powały, bo państwo ludowe zagwarantowało im, że nie będą żyć w nędzy bez emerytur. To znaczy, nędzy pewnie się nie da uniknąć, ale jakieś tam emerytury, kiedyś – jakie i kiedy, to się zobaczy – na pewno dostaną. Jeśli oczywiście kto dożyje.
    W imię tego nie wiadomo czego i nie wiadomo kiedy zabierze się ludziom konkretne pieniądze już teraz. Pieniądze dla najbiedniejszych znaczące. Bo na umowach zleceniach, zwanych śmieciowymi, pracują zasadniczo dwie grupy społeczne – najbiedniejsi, najbardziej bezradni, oraz najbogatsi i najcwańsi…” (Rafał Ziemkiewicz)

    http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/10/24/pod-przykrywka-wyglupu-sikorskiego-fala-rabunku-przetoczyla-sie-przez-sejm-uwolnienie-kominowek-rzad-kladzie-lape-na-depozytach-centralna-baza-hakow-skarbowki-zamiast-smieciowych/

    „…Naszym zdaniem większość myślących Polaków złudzeń co do natury ZUS-u i szans na obiecaną emeryturę od dawna już nie ma. Pogodzili się z myślą że instytucja ta prawdopodobnie i tak zniknie zanim sami dobiją do wieku emerytalnego, nie dając im nic. Nawet gdyby ZUS nominalnie dotrwał to i tak zamiast obiecanych emerytur zbankrutowana atrapa wypłacać będzie co najwyżej groszowy zasiłek bezpośrednio z budżetu. Aby go dostać w wieku emerytalnym przedłużonym zapewne dobrze ponad 75 lat emeryt będzie musiał dostarczyć taczkę zaświadczeń że nie zostało mu nic a nic, że jest biedny jak mysz kościelna, że nie posiada nikogo kto by mu pomógł, a najlepiej że w ogóle jest właśnie w trakcie procesu dobrowolnej samo-eutanazji. Na nic więcej zresztą niż na czasowe podtrzymanie funkcji biologicznych zasiłek mu nie starczy…” (cynik9)

    …konkluzja nasuwa się sama… Polacy nie umieją liczyć! Liczą na tzw. „drapane” i często kierują się przy tym postawą roszczeniową (się należy!) nie dając sobie nawet wytłumaczyć że można by inaczej i BEZ PAŃSTWOWEJ tzw. „opieki”. Że mogliby i POWINNI sami oszczędzać. Niby mają rację „domagając się”, bo oddają gros swoich dochodów państwu więc coś od tego państwa im się należy (skoro taka była „umowa”)… Ale tak jak pozbawione logiki jest żądanie od oszusta wydania oddanych mu dobrowolnie pieniędzy, tak skrajną głupotą i marzycielstwem jest domaganie się od państwa tego czego już dawno nie ma! Państwo nie jest bowiem w stanie kreatywnie zarządzać pieniędzmi bo potrafi je TYLKO wydawać, więc to co za nas „oszczędza” (a raczej to co nie zostanie przejedzone) nie jest żadnymi „oszczędnościami” a ochłapami z nieudolnego „zarządzania” tego co mu powierzyliśmy… a i nawet z tych ochłapów tzw. „państwo” chce nas najzwyczajniej w świecie okraść zwiększając wiek emerytalny i zagrabiając te kilka procent „składki” jaką zmuszeni byliśmy oddawać OFE…

    Bo złodziej ma to do siebie że nie musi się dzielić tym co ukradł, chyba że się go do tego zmusi a po pierwsze nie pozwoli się na to żeby ów złodziej mógł sobie bezkarnie kraść nasz dobytek – a na takiej zasadzie działa dziś tzw. państwo. W przeciwieństwie do złodzieja który jest „zdarzeniem” losowym aparat państwa jest wybierany od lat przez jego główne ofiary – obywateli. „Demolód” tak wybierał od lat i tak ma. Ludzie dostaną dokładnie to czego chcieli, bo chcieli mieć wszystko „za darmo”… No i za darmo będą żyć (tj. umierać) na tzw. „emeryturze”.

  4. Szanowny panie Szewczak opisze panu sytuacje w mojej firmie
    Pracuje w średniej wielkości firmie produkcyjnej zatrudniającej 250 ludzi wszystko było by w porządku gdyby nie emeryci którzy dorabiają sobie.Problem w tym,iż ostatnio zwolniono dwóch pracowników jednego w wieku 61 lat -kawał czasu do emerytury ,drugiego 50 lat jedynego żywiciela wielodzietnej rodziny a szanowni emeryci z emeryturą ponad 3,5 tyś netto zostali+dochód około 2tyś to się nazywa podwójna moralność.Tematem zainteresowałem się jakiś czas temu w Polsce pracuje około 300tyś emerytów a młodzi pracy nie mają może pan się tematem zainteresuje i go opisze.
    Pozdrawiam emerytów którzy nie blokują przyszłość młodym ludziom.

    • Widać,że prą na zorganizowaną eutanazję dla tych 300 tysięcy.Jak dojdę do właściwego wieku to włączą mi opcje w szczepionym czipie,który uwolni truciznę i usatysfakcjonuje nowo wstępujących na rynek pracy ! Dobry pomysł !

Możliwość komentowania jest wyłączona.