Kryzys wraca do Europy i nad Wisłę. Recesja w strefie euro rykoszetem uderzy w Polskę

JW_kryzys_nie_zwracac_uwagi

rys: J. Wasiukiewicz

Do Europy wraca kryzys gospodarczy i finansowy, na giełdach dominuje strach a Unię czeka stracona dekada, kryzys integracji, recesja i deflacja.Sytuacja pogarsza się błyskawicznie, żadnego więc hucznie zapowiadanego w Polsce na początku roku znaczącego ożywienia gospodarczego nie będzie.

Kanclerz Angela Merkel popełniła kolosalny błąd w polityce gospodarczej i finansowej prowadzonej pod hasłem walki z kryzysem  w strefie Euro i UE stosując tylko i wyłącznie politykę ciągłych oszczędności. Wyłącznie tą zabójczą kurację zaordynowano krajom Unii.

Po siedmiu latach ratowania euro pułapka wspólnej waluty zatrzaskuje się coraz mocniej. Wszystko trzeszczy w szwach, Grecja tonie, kwitnie spekulacja, a bańka na rynku obligacji państw strefy Euro, ale także takich krajów jak Polska czy Węgry lada chwila może pęknąć z wielkim hukiem. Dziś dwuletnie obligacje niemieckie są wyceniane na 0 procent. Rynki giełdowe zaczynają robić bokami, panika rośnie. Napięcia geopolityczne osłabiają tlący się jeszcze gdzie nigdzie wątły wzrost, a wirus Ebola dołoży swój negatywny wkład w sferze gospodarczej. Unia Europejska stała się Unią Zadłużonych. Europejskie banki – zombi – funkcjonują w najlepsze na coraz silniejszych dopalaczach EBC, a i tak ciągle okazują się być studniami bez dna. W ramach kolejnych stress-testów może się okazać w listopadzie, że trzeba będzie do nich znów dołożyć między 100 a 200 mld dolarów natychmiast. Dotychczasowa potęga ipozycja niemieckiej gospodarki okazuje się być mitem opartym w dużej mierze na złudzeniach i na fakcie, że inni w Europie mają dużo gorzej.

Polityka zaciskania pasa, wręcz obsesja oszczędzania zaordynowana Europie przez Niemcy całkowicie zawiodła. Wśród karzełków liliput okazał się wielkoludem rozdającym karty. Niemcy z kanclerz A. Merkel i MF W. Schauble okazali się być jak zwykle butni, a zarazem ślepi na zagrożenia, jak i kolejne ostrzeżenia, że dalsze odchudzanie, może doprowadzić UE tylko i wyłącznie do anoreksji gospodarczej i finansowej.

Zbilansowany budżet Niemiec na 2015 r. bez deficytu może tylko pogłębić problemy unijnej gospodarki a wręcz zabójczy może być dla Polski, polskiej gospodarki i polskiego eksportu. Wzrost gospodarczy jeszcze w tym roku w Niemczech może zejść nawet poniżej 1 proc. Spada eksport, zamówienia w przemyśle, produkcja przemysłowa w Niemczech, a to dla polskich firm katastrofalna wiadomość. Recesja we Włoszech, we Francji też dobrze nie przysłuży się działającym w Polsce dużym koncernom zagranicznym, jak np. Fiat, Michelin czy dużym zagranicznym bankom. Bardzo negatywnie odczują to również duże, giełdowe spółki Skarbu Państwa.

Mimo, że fasada niemieckiej gospodarki jeszcze błyszczy, rysy na fundamentach unijnej gospodarki są coraz większe i groźniejsze. Narasta wielkie rozczarowanie dotychczasowym przywództwem w Unii ze strony Niemiec oraz sprzecznymi posunięciami ze strony szefa EBC M. Draghiego. Niemcy wcześniej czy później zdecydują się jednak utworzyć ścisły rdzeń UE porzucając swe zobowiązania wobec słabszych, w tym zwłaszcza wobec Polski. Czeka nas więc niewątpliwie nowa odsłona kryzysu, jakiego dotąd nie znaliśmy. To właśnie Polska i jej gospodarka oraz waluta może znacząco ucierpieć w wyniku powrotu recesji w strefie Euro.

Europejski „Rzym” już płonie, grecki Akropol ponownie się rozpada, a kanclerz Merkel niczym „Neron w spódnicy” dalej każe oszczędzać i gra w ciuciubabkę z Rosją Putina. Żeby w Europie i UE było lepiej najpierw w Niemczech musiałoby być gorzej, a na pewno inaczej, ale o tym nie chcą słyszeć niemieccy politycy. Premier David Cameron już otwarcie mówi, że jego serce nie pęknie, jeśli Wielka Brytania wyjdzie z Unii. Pakiet klimatyczny może tylko dobić europejski przemysł, podobnie jak i polski. Polska ze swym gigantycznym długiem, brakiem własnego przemysłu i wyprzedanym majątkiem narodowym jest zupełnie bezbronna i całkowicie nieprzygotowana na nadchodzącą nową fazę kryzysu gospodarczego.

Advertisements

3 myśli nt. „Kryzys wraca do Europy i nad Wisłę. Recesja w strefie euro rykoszetem uderzy w Polskę

  1. Wbrew pozorom to jednak dobra informacja !Po pierwsze:Tusk jedzie do brukselki by przekonać się,że gówno tam w rzeczywistości znaczy a to osłabi gangrenę obywatelską,po drugie narody Europy w tym Polacy zrozumieją czym w rzeczywistości jest ten unijny zdegenerowany konglomerat polityczny i podejmą walkę z tą hydrą,no i po trzecie:choć będzie bolało ekonomicznie to jest szansa by zakorzeniony od 8 lat TUSKOKURWIZM został wybity w pień !

  2. Reblogged this on Łódź Odysa and commented:
    „Polityka zaciskania pasa, wręcz obsesja oszczędzania zaordynowana Europie przez Niemcy całkowicie zawiodła.”… o ludzie! A kto w europie dziś (albo kiedykolwiek) oszczędza albo „zaciska pasa”? Przecież długi właśnie walą pod sufit na ostatnie piętro! Grożąc poszczególnym krajom niewypłacalnością wobec własnych obywateli (nie mówiąc o tych którzy te długi kupowali) 🙂 Kto uwierzył że kryzys w Europie gdzieś się na chwilę schował i że teraz „wraca” musi mieć coś nie tak z poglądem na ekonomię… Kryzys nigdzie się nie ruszył bo długi nie zniknęły a powiększają się. Istotą bowiem tego kryzysu jest stale powiększający się dług publiczny i dlatego właśnie Europa jak i USA są od lat w permanentnym kryzysie… Kto twierdzi że nie trzeba zaciskać pasa, czyli sugeruje żeby państwa dalej wydawały pieniądze których nie mają musi być niespełna rozumu! Dokładnie takie zalecenie proponuje krajom lichwiarski MFW! 🙂
    http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/10/10/niemiecka-gospodarka-zaczela-sie-kurczyc-w-hiszpanii-ebola-zarazila-gielde-podatek-na-tablety-we-francji-wlochy-za-chlebem-szczyt-ue-ws-walki-z-bezrobociem-cynik9-w-polsce-rewolucji-raczej-nie/

    Osobiście tylko czekam na to aż państwo przestanie się realizować w swojej patologicznej misji marnowania pieniędzy podatników i kiedy zabraknie mu dosłownie na wszystko. Pozostanie ogromny dług do spłacenia. Dojdzie do tego że kolejne pokolenia obciążane kosztami tego długu (w rosnących daninach na państwo) powiedzą w końcu dość i nie oddadzą państwu ani złotówki. Zamiast tego wezmą się za obecne pokolenie miłośników socjalizmu i w końcu przetrzepią im tyłki i może raz na zawsze odsunął od władzy.
    Państwo nie ma swoich pieniędzy więc skoro ktoś namawia państwo do większych wydatków to namawia je do większego rabowania obywateli. Taki ktoś promuje złodziejstwo (oczywiście w majestacie prawa 🙂 )

    „Niemcy wcześniej czy później zdecydują się jednak utworzyć ścisły rdzeń UE porzucając swe zobowiązania wobec słabszych, w tym zwłaszcza wobec Polski.”…
    To dopiero dziwna pretensja. Mieć żal do kogoś że widzi głównie dbanie o własne interesy a nie o jakieś wyimaginowane „zobowiązania” wobec „słabszych”. Niech „słabszy” przestanie w końcu zachowywać się jak „silniejszy” i niech przestanie wydawać więcej niż ma a nie ciągle liczy na sponsoring. Pora skończyć z rozdawnictwem i udawaniem że Niemcy mają ratować kogokolwiek prócz siebie, bo postanie tego całego „eurokołchozu” miało właśnie na celu zniszczenie konkurencyjnych wobec Niemiec gospodarek. Plan powiódł się w 100%! Niemcy troszkę do tego dopłaciły ale w sposób zupełnie świadomy by zrobić z reszty Europy zadłużonych po uszy żebraków które po rozpadzie UE będą w w dużo gorszym stanie jak przed wstąpieniem do tego „zacnego grona”. Tu należy podziękować całej socjalistycznej sitwie III RP (łącznie z PISem) za to że nas do tego tworu/planu wepchały. (czy z rozmysłem czy z głupoty to drugorzędna sprawa – po owocach ich poznałem)

Możliwość komentowania jest wyłączona.