Olbrzymie zagrożenie

SzewczakJanuszSIdobreObligacje skarbu państwa o wartości ponad 200 mld zł znajdują się obecnie w rękach inwestorów zagranicznych. Jest to olbrzymie zagrożenie, konsekwentnie bagatelizowane przez ministra Jacka Rostowskiego. Tymczasem wiele wskazuje na to, że jeśli nie zmienimy tej polityki, to będziemy w szybkim tempie podążali drogą grecką. Kapitał zagraniczny ma bowiem to do siebie, że potrafi gwałtownie wejść w polską gospodarkę, ale także może z niej równie gwałtownie wyjść, gdy uzna to za korzystne. Na naszych obligacjach rośnie więc bańka spekulacyjna. Gdy pęknie i zagraniczni inwestorzy się wycofają, polska podzieli los Grecji. Czekają nas wtedy takie same perturbacje, jak w Helladzie. Gwałtowny spadek poziomu życia oraz potężne reakcje społeczne.


za: http://niezalezna.pl/41244-olbrzymie-zagrozenie

Advertisements

3 myśli nt. „Olbrzymie zagrożenie

  1. Naród musi doznać gwałtowny spadku poziomu życia ponieważ wówczas zaczyna myśleć i działać !Polacy nie mają innego wyjścia,bo są zainfekowani głupotą,zdemoralizowani i zniewoleni ekonomicznie na własne życzenie.Bez tego nie będzie ani odnowy moralnej ani gospodarczej !

  2. Musi nas przestać być stać na GazWyb, TV, internet, parę innych rzeczy, to może wtedy zaczniemy myśleć.
    Jasny gwint: Słońce świeci, przyroda w swoim tempie żyje, ziemia rodzi plony, nie było ostatnio żadnego kataklizmu, rąk do pracy mnóstwo wokół (a niektóre nawet do niej aż by się rwały), kiedy w ekonomii sytuacja jak po jakiejś wyniszczającej wojnie.
    Na zdrowy rozum to wygląda groteskowo. Bardzo groteskowo.
    Czyżby ktoś taką sytuację z góry zaplanował?
    Jak znam historię, to ludzkość ciągle wpada w jakiś modny trend, który ją wcześniej, czy poźniej gubi. Albo „modne” są wojny, albo modne jest w ekonomii kupowanie obligacji rządowych przez bank centralny (jak wskazuje historia wielu krajów europejskich sprzed II WŚ), dziś modne jest życie na kredyt. Wszystko – na kredyt. Mieszkanie, samochód, dom, keynesizm na całego. To wszystko runie i ludzkośc będzie miała przed sobą jakieś 20 lat względnego spokoju ekonomicznego zakończonego większą wojną, po czym po wojnie znowu ktoś wymyśli, jakby tu robić machloje przy pieniądzu – i tak w kółko Macieju.

  3. Jedno mam jescze pytanie: skoro ci zagraniczni „inwestorzy” kupili nasze obligacje za 200 mld zł, to skąd mieli oni złotówki na te zakupy? Wiem, wymienili waluty obce na złote nasze, ale skąd wymieniający owe waluty MIELI te złote, aby kupić od inwestorów dolary, euro, jeny i inne franki? Skąd taka horrendalna ilość złotówek się wzięła na rynku? Niby wiadomo – z banku centralnego, który te pieniądze musiał stworzyć, ale skoro jej już stworzył, to nie mógł ich bez „pośrednictwa” obcych „inwestorów” wpompować w rynek? Ano, coś mi się wydaje, że nie bardzo, bo spowodowałby megainflację. Czyli wszyscy byśmy zapłacili za te ekscesy wpadnięciem w ubóstwo (a na pewno ci, co mają oszczędności). Fakt, że kupili je „inwestorzy” spowodował, że nie wystąpiła natychmiastowa inflacja. Ale co się odwlecze, to nie uciecze i jak owi inwestorzy jednak stracą wiarę w zieloną szczawiem wyspę, to czeka nas tak, czy siak obniżenie standardu życia. Czyli tak, jakby była hiperinflacja. Kłopot polega na tym, że dzisiejsze mechanizmy rynkowe pozwalają stosunkowo długo odkładać niemiłe konsekwencje szaleństw fiskalnych. Gdyby po zaciągnięciu kredytu w prowidencie natychmiast pojawiał się na progu mieszkania windykator, to kto by zaciągnął kredyt? A tak – kilka miesięcy od wzięcia kredytu do wizyty przemiłego pana sugerującego jednak rozpoczęcie spłacania miniratek – to wystarczający czas na wzięcie jeszcze kilku kredytów.
    No, dopóki tak zachowuje się ogłupiały Kowalski, co cała wiedzę czerpie z TVN, to pół biedy, ale jak tak zachowuje się minister finansów?
    Dlatego mam pomysł: za długi odpowiada tylko i wyłącznie OSOBIŚCIE ten, kto podpisał się na wekslu i TYLKO do wysokości własnego majątku, obecnego i ew, przyszłego. Nikt nie może nikogo zmusić ani w drodze ustawy, uchwały, czy tym bardziej przemocy do podpisania jakiegokolwiek weksla. Nie ma długów instytucji, osób prawnych, czy państwowych. Są tylko i wyłącznie prywatne i TYLKO osoby fizyczne mogą zaciągać kredyty. Jak ktoś jest właścicielem firmy – to firma jest jego osobistym majątkiem, nie ma żadnych spółek zoo, jawnych, niejawnych, cywilnych, komandytowych, etc, etc. Każdy grosz długu ma swojego winnego i wierzyciela – osoby fizyczne.
    Wtedy minister finansów może emitować dowolną ilość obligacji, ile chce. Dopóki ludzie je będą chcieli kupować.

Możliwość komentowania jest wyłączona.