Budżetowa lipa rozkwita zimą, a „sztukmistrz z Londynu” szaleje.

rys: J.Wasiukiewicz

Producenci kitu i naparu z lipy są przerażeni rosnącą konkurencją ze strony MF J. V. Rostowskiego. Ledwo minęły 3 dni Nowego Roku, a resort magicznych, finansowych sztuczek naszego, wybitnie kreatywnego „sztukmistrza z Londynu” podliczył dokładnie, że wydatki budżetu za 2012r. wyniosły 293.376 mld zł, zaś dochody 328.765 mld zł – choć te jeszcze ciągle spływają.

Taka niespotykana precyzja i profesjonalizm zapanowały pod koniec roku na Świętokrzyskiej. Tam już wiedzą nawet jaki był polski PKB i relacja długu do PKB za ubiegły rok, choć GUS dokładnie to policzy i będzie wiedział dopiero w maju tego roku. MF wyszło też, w cudowny sposób, że deficyt budżetu państwa wyniósł zaledwie 31 mld zł, a nie zakładanie 35 mld zł. Choć ten uczciwie i precyzyjnie policzony wynosi co najmniej o trzydzieści kilka miliardów więcej i zbliża się do słynnej dziury MF J.Bauca czyli 90 mld zł. Nie podano jednak, o dziwo, ile miliardów złotych mniej wpłynęło do budżetu z podatku VAT, CIT, a nawet akcyzy. I co jeszcze ważniejsze i ciekawsze ile miliardów mniej od zakładanych wpłynęło ze składek do ZUS i NFZ. A tu sytuacja robi się absolutnie dramatyczna, pieniędzy z tego tytułu już w 2012r. mogło wpłynąć mniej, aż o 4-5 mld zł.

Dodatkowo MF i rząd przegrały sprawę z emerytami w TK i trzeba będzie zwracać pieniądze wraz z odsetkami pracującym emerytom, którym wcześniej FUS zawiesił wypłaty. Powstała więc nie tylko w budżecie, ale i w FUS wielka „dziura Rostowskiego” w tak ogromniej skali, że w tym roku, nie wystarczy już blisko 40 mld zł dotacji do FUS i kilkumiliardowe pożyczki z budżetu  i banków. Początkowo rząd Premiera D. Tuska zaplanował owe pożyczki dla FUS z budżetu na kwotę 6 mld zł. Jednak niespodziewanie w Senacie, w czasie prac budżetowych, podniósł ów ratunkowy zastrzyk finansowy, aż do kwoty 12 mld zł. To absolutny rekord. Tak wyglądają w większości te trafne prognozy rządowych optymistów.

Przypomnijmy, że nadal minister finansów nie zapłacił szpitalom blisko 3 mld zł, za tzw. nadwykonania świadczeń medycznych, ani blisko 3 mld zł roszczeń z tytułu budowy dróg i autostrad, zwłaszcza małym polskim przedsiębiorcom. Trwa właśnie audyt drogowy ze strony KE na wniosek zagranicznych wykonawców, którym być może trzeba będzie zwrócić kolejne miliardy złotych.

Rząd sięga coraz głębiej do płytkich kieszeni, a przed nami prawdziwa lawina bankructw, która dodatkowo zmniejszy jeszcze wpływy podatkowe, składki do ZUS i NFZ. Oznacza to konieczność szybkiej nowelizacji obecnego budżetu i załamanie się systemu dochodów podatkowych już w 2013 r. w kwocie co najmniej 20-30 mld zł. O manipulacjach z długiem publicznym lepiej nie wspominać. Mamy nową wielce kreatywną metodę liczenia długu a’la Rostowski, dalsze zamiatanie długów pod dywan i manipulację statystykami i wskaźnikami. Stąd dług liczony według standardów unijnych w relacji do PKB wynosi dziś 56 proc. zaś metodą Rostowskiego tylko 53 proc. Tyle tylko, że tego ukrytego długu mamy dodatkowo od 60 do 80 mld zł, czyli tak naprawdę jesteśmy już powyżej  60 proc. progu konstytucyjnego. A w 2013 r. polski PKB znacząco spadnie, dodatkowo pęknie bańka na polskich obligacjach i polskim złotym.

Pracodawcy i przedsiębiorcy w 2012r. pobili też kolejny smutny rekord – winni są pracownikom ponad 210 mln zł z tytułu nie wypłaconych wynagrodzeń.  To aż o 80 mln zł więcej niż w2011 r. Ten zaś rok będzie w tej materii jeszcze gorszy. Rozwiązaniem dla budżetu nie będzie ani podatek śmieciowy, ani podatek od deszczu i powierzchni dachów, ani tym bardziej Republika Radarowa Rostowskiego – czyli mandaty, kary i grzywny zaplanowane  w tegorocznym budżecie na absurdalnym poziomie 1,5 mld zł. Tak naprawdę jest to kolejny ukryty nowy podatek od poruszania się autem po kraju. Nielegalnie i pokrętnie wprowadzony, który powinien zostać poddany osądowi Trybunału Konstytucyjnego. W finansach publicznych już mamy stan przedzawałowy, gospodarka szoruje już brzuchem po dnie, ale to dno zapada się coraz głębiej z każdym miesiącem. Prawdziwy jednak dramat czeka nas w tym i przyszłym roku z bezrobociem, które może sięgnąć poziomu 15-18 proc. Z powodu spekulacyjnie napompowanego polskiego złotego – najsilniejsza waluta świata w 2012r., załamać się może eksport branży samochodowej, meblarskiej, stalowej, spożywczej oraz usług transportowych i budowlanych.

Nic już nie dadzą kompromitująco spóźnione obniżki stóp procentowych NBP i RPP. I choć jak mawia premier, że „pesymizm nie jest synonimem mądrości i to optymiści zmieniają świat na lepsze.” To prawdą jest też, że najwięcej optymistów jest wśród idiotów, a pesymista to z reguły lepiej poinformowany optymista, zwłaszcza w naszym kraju.

http://wpolityce.pl/artykuly/44225-budzetowa-lipa-rozkwita-zima-a-sztukmistrz-z-londynu-szaleje-rostowski-wie-juz-jaki-byl-polski-pkb-choc-gus-dokladnie-to-policzy-dopiero-w-maju

Reklamy

Jedna myśl nt. „Budżetowa lipa rozkwita zimą, a „sztukmistrz z Londynu” szaleje.

  1. Agonia z pewnoscia jeszcze troche potrwa ale niestety zgon jest nieunikniony.Mysle,ze zaden magik nie potrafi nic tu zdzialac.Niestety jednak z pewnoscia zaden kraj ze starej Unii nie da centa na ratowanie Polski.Przypominaja mi sie slowa Walesy z przed lat.Na pytanie jakie widzi szanse dla Polski odpowiedzial ,ze nalezy powierzyc wszystko Marii jasnogosrkiejj i liczyc na to ,ze ocali ona gospodarke poprzez „mechanizm cudu”.

Możliwość komentowania jest wyłączona.