Zamiast Premiera mamy Twittera. „Ale ile by radośnie nie „ćwierkać”, nie zahamuje to w 2013 i 2014 r. wzrostu bezrobocia w Polsce”

Realne rządzenie krajem staje się coraz trudniejsze i coraz mniej wdzięcznym zajęciem. Rozkwita więc radosne „ćwierkanie” na słynnym już Twitterze, czy Facebooku, które stają się dziś głównymi narzędziami kreowania polskiej rzeczywistości, zarówno tej gospodarczej jak i politycznej.

Po ubiegłorocznym przebłysku MSZ R. Sikorskiego, który podzielił się z graczami giełdowymi intuicją co do niezwykle ważnych biznesowych rokowań, dotyczących cen gazu, a tuż przed Nowym Rokiem ćwierkać na Twitterze zaczął sam Premier. Podobno ośmielił Papież Benedykt XVI. Byłoby pewno dużo więcej tych niesłychanie istotnych spostrzeżeń i informacji dla coraz bardziej skołowanego Narodu – gdyby nie żona Premiera, która kazała kończyć. Ze spraw najważniejszych ponoć dla Polaków dowiedzieliśmy się z Twittera, że: z harataniem w gałę jest ok., dowiedzieliśmy się o Grasiu pod choinkę, choć nie w łóżku, że Premier woli Barce od Realu, ale naprawdę kocha Lechię, że czeka niecierpliwie na kolejny bieg Justyny, oraz że w 2013r. „przyszedł czas na optymizm gospodarczy i że w tym roku spadnie bezrobocie”. No i to najważniejsze, że trzeba szybko do euro, bo choć Europa sama w to nie wierzy, to zasługuje na Nobla. Czy to radosne rządowe „ćwierkanie” w Internecie przypominające teatrzyk cieni i zabawę w głuchy telefon realnie zmienia naszą rzeczywistość? Czy jest poważne, zwłaszcza gdy „ćwierkający przekaz do ludu” ma miejsce w sytuacji gdy Premier leży złożony gorączką. A na obiad zamiast pożywnej wiejskiej kury i polskich ziemniaków dostanie Bio-Spaisekartoffeln. Toż to całkiem umysł i ducha rządzącego Premiera jeszcze bardziej osłabić może. Czy tu nad Wisłą na pustynniejącej „zielonej wyspie” jeszcze realnie ktoś rządzi, czy tylko wirtualno-absurdalny świat zdominował społeczny przekaz i informację medialną? Może już wkrótce przyjdzie czas na wytyczanie autostrad i połączeń kolejowych na Twitterze, niewątpliwie Sł. Nowak jest tu prawdziwym pionierem, może wyłącznie w Internecie władza będzie pisać ustawy, przeprowadzać referenda, a służba zdrowia leczyć pacjentów. W końcu nie kto inny jest największym zwolennikiem przyjęcia szybko euro obok Premiera D.Tuska jak odtwórca głównej roli w „Dniu świra” – aktor M. Kondrat. Wystarczy odpowiednio „zaćwierkać” na Twitterze czy Facebooku i rzeczywiście rok 2013 będzie lepszy niż: „ktokolwiek może przypuszczać, nawet sam Premier”. Być może, że G. Schetyna z R. Sikorskim tak coś „twittną”, że rzeczywiście możliwa będzie w 2013r. poważna zmiana w rządzie, która może zaskoczyć nawet samego Premiera.

Ale, ile by radośnie i optymistycznie nie „ćwierkać” nie zahamuje to w 2013 i 2014r. wzrostu bezrobocia w Polsce, nie odwiedzie to 100-200 tysięcy kolejnych młodych Polaków, by nie wyjechali za chlebem i przyszłością do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Ile by proroczych myśli nie ogłosić w Internecie to nie zablokuje to bankructwa kolejnych 1000-1500 firm w tym roku –może być najgorzej od 10-ciu lat. Nie uchroni to nas od niczym nieuzasadnionej chaotycznej wyprzedaży resztek polskiego majątku narodowego, czy zastawienia go pod nowe długi dla tzw. Inwestycji Polskich. Byłoby fajnie, żeby choćby na Twitterze czy Facebooku Premier i jego ministrowie odpowiedzieli ale na poważnie i nie w gorączce jaki ekonomiczny i demograficzny sens ma wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat gdy brakuje miejsc pracy dla 350 tys. absolwentów szkół wyższych czy 50- latków, a może chociaż w dwóch zdaniach jak długo i w jaki sposób spłacimy blisko już 900 mld zł długu publicznego, 80 mld zł długów samorządów, czy blisko 11 mld zł długów w służbie zdrowia. Przecież można by bąknąć choćby parę słów, po co Polakom Pakt Fiskalny, Europejski Nadzór Bankowy czy Unia Bankowa.Może najwyższy już czas odpowiedzieć związkowcom i Przewodniczącemu P. Dudzie, choćby na Twitterze, bo dialog społeczny zamarł – co robi rząd w sprawie walki z kryzysem i na czym polega rządowy patent na nieomylność. Co dalej z podatkami, nowymi miejscami pracy i niedokończonymi inwestycjami. A niechby „twittnął” i sam MF J.V.Rostowski, jak to naprawdę się robi, że dług, który według standardów UE rośnie do 56 proc. według jego metodologii maleje do 53 proc. A minister skarbu niech da gwarancję „ćwierkając”, że planowane Inwestycje Polskie nie zamienią się w rządowy Amber-Gold i piramidę finansową. Z powodu częstego „ćwierkania” wróbel nie staje się orłem, a ptasie radio nie zamienia się w demokratyczne, dobrze zarządzane, nowoczesne europejskie państwo.

wPolityce.pl

Advertisements