Rostowskiemu wyciekają pieniądze. Zabraknie mu co najmniej 12 miliardów złotych. Już w tym roku!

Dane z polskiej gospodarki coraz gorsze. Spada produkcja przemysłowa, pogarszają się nastroje. Kiedy będzie lepiej?

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-ów: Nie prędko.

Faktycznie dane z polskiej gospodarki są fatalne. Bijemy kolejne czarne rekordy. Hamowanie gospodarki wymknęło się spod kontroli. To widać na przykładzie dochodów budżetu państwa. Najprawdopodobniej wpływy z podatku VAT, zaplanowane w budżecie na ten rok, będą mniejsze aż o 12 miliardów złotych. To gigantyczne przeszacowanie wpływów podatkowych przez ministra Rostowskiego.

Na jakiej podstawie mówi pan o tych dwunastu miliardach, których ma zabraknąć?

Na podstawie wstępnych danych Ministerstwa Finansów oraz GUS-u, które pokazują stopień realizacji wpływów podatkowych na poszczególne kwartały. Spadek realizacji wpływów jest wyraźny w przypadku VAT-u. O dziwo jeszcze wyraźniejszy jest w przypadku CIT-u. O ile w przypadku VAT-u możemy mówić o 6-7 procentowym obniżeniu tempa wpływów podatkowych, o tyle w przypadku CIT-u mamy do czynienia z realizacją wpływów wolniejszą aż o 16 procent. Przecież minister Rostowski swego czasu bardzo liczył na podatek od przedsiębiorstw. Zauważmy, że wpływy z tego tytułu zaplanowano na niebotycznym poziomie na przyszły rok.

Na jaką łączną kwotę ocenia pan więc ubytek w budżecie na koniec tego roku?

Jeśli wpływy z podatku VAT będą mniejsze o 12 miliardów złotych od zaplanowanych, a wpływy z podatku CIT okażą się mniejsze o miliard czy dwa od zaplanowanych, to robi nam się gigantyczna dziura w tegorocznym budżecie. To jednocześnie oznacza, że budżet na 2013 rok jest kompletnie nierealny. Ubytki podatkowe z tytułu tych podatków w roku przyszłym, mogą przekroczyć 20 miliardów złotych. To będzie oznaczać potrzebę szybkiej nowelizacji.

Co z tegorocznym ubytkiem może zrobić Ministerstwo Finansów?

Nic nie może zrobić. To wiąże się ze zwiększonymi cięciami w wydatkach. Skoro dochody są niższe niż zaplanowano, to jedyną możliwością jest obcięcie wydatków. Jednak nie bardzo wiadomo co jeszcze można by ciąć. Niewykluczone więc, że trzeba będzie zaciągnąć kolejne niespodziewane długi. Prawdopodobnie pod koniec października tego roku realizacja deficytu budżetu państwa zaplanowana w 2012 roku na poziomie 35 miliardów, może osiągnąć pułap 90 procent wykonania. A przecież jeszcze do końca roku pozostaną dwa miesiące, w których realizuje się dużą część wydatków. Widać wyraźnie, że bilanse się nie stykają. Czarnych dziur budżetowych będzie więcej, bo nie wiadomo jeszcze jak ułożą się wpływy z akcyzy ze względu na rosnący przemyt i wynikające z tego straty oraz ze względu na podwyżki akcyzy. Kolejna dziura może mieć swoje źródło w handlu zagranicznym i bilansie płatniczym. Mamy bardzo przeszacowanego, drogiego złotego, a to oznacza straty dla eksporterów. Słabnie nam eksport z powodu silnego złotego z jednej strony, a z powodu spadających zamówień z krajów strefy euro z drugiej strony.

To oznacza fatalne skutki dla PKB.

Tak jest. W czwartym kwartale, zanotujemy, moim zdaniem, znaczący spadek PKB. Znajdziemy się w granicach 1 procenta. A na przyszły rok przewiduję w Polsce recesję. Zaczniemy od zera.

Kiedy możemy znaleźć się na minusie?

Myślę, że w okolicy II kwartału przyszłego roku będziemy mieli wynik ujemny. Pamiętajmy też, że z techniczną recesją mamy do czynienia wtedy, gdy wynik obniża się kwartał po kwartale. Warto dodać jeszcze, że szaleństwo Rady Polityki Pieniężnej, polegające na utrzymywaniu aż do listopada tak wysokich stóp procentowych, szkodzi gospodarce i wpływa na słabnący wzrost. Pamiętajmy, że spadają wynagrodzenia. W sektorze przedsiębiorstw są najniższe od 32 miesięcy. To szczególnie rzutuje na wyniki podatkowe. Spadają wynagrodzenia, ludzie mniej kupują, stąd niskie są wpływy z podatków pośrednich.

Rozmawiała DLOS


http://wpolityce.pl/wydarzenia/38811-nasz-wywiad-janusz-szewczak-rostowskiemu-wyciekaja-pieniadze-zabraknie-mu-co-najmniej-12-miliardow-zlotych-juz-w-tym-roku

Reklamy