Piąty rozbiór Polski

foto net

Angora, 5 marzec 2000

Za 2 miliardy sprzedaliśmy banki warte 60 miliardów

Dwóch głosów zabrakło, żeby Sejm uchwalił ustawę, w której przejmuje kompetencje rządu w prywatyzowaniu trzech banków i PZU.

Zachowanie w polskich rękach PKO B.P., BGŻ, BGK i PZU to tylko pusty gest, musztarda po obiedzie. Sprzedano już wszystko co było wartościowe. W Banku Handlowym dominują Amerykanie z City Banku. W PKO S.A. Włosi. W Petrobanku Koreańczycy. W BIG Banku Niemcy. W Banku Śląskim Holendrzy. W BPH Niemcy, w WBK Irlandczycy i Amerykanie itd., itd.

Już nastąpił kolejny, tym razem gospodarczy, podział Polski między Amerykanów i Niemców. Stało się to przy aktywnym udziale polskich elit politycznych. Poprawka posła Pęka uratowałaby resztki honoru obecnej ekipy. I co się stało? Moi dawni przyjaciele z podziemia, działacze „Solidarności”, Ewa Tomaszewska, Tomasz Wójcik, Maciej Jankowski, głosowali za wyprzedażą resztek polskich banków. Są tylko dwa wytłumaczenia takiego postępowania: totalna głupota albo zaprzedanie. Rząd wyprzedaje wszystko co się da.

Przecież prywatyzacja ma miejsce we wszystkich państwach postkomunistycznych.

Węgrzy sprzedali praktycznie wszystko co mieli, ale to mały kraj i nie powinniśmy się do nich porównywać.

Brytyjczycy też sprzedali większość swoich banków.

Ale oni od dawna są w Unii, kapitał brytyjski obecny jest na rynkach całego świata. To kraj postkolonialny, posiadający z te go tytułu wielki narodowy mają tek. To ogromne centrum bankowości i handlu złotem. Polska nie ma ani jednego z tych atutów, ma za to porównywalną z brytyjską wysokość udziału zagranicznego kapitału w swoich bankach – aż 75 procent.

Jaka jest średnia europejska?

W pozostałych krajach Unii udziały zagranicznych inwestorów nie przekraczają 20 procent. Gdy poprzednia koalicja skończyła sprawowanie władzy, do za granicznych instytucji finansowych należało zaledwie 15 procent polskich banków.

SLD i PSL nie umiały czy nie chciały sprzedawać?

Po prostu od obecnego rządu byli zdecydowanie mądrzejsi. Sparzenie się na sprzedaży Banku Śląskiego, za które Marek Borowski zapłacił posadą ministra finansów, było dla nich poważnym ostrzeżeniem.

Ile dolarów musieli wydać zagraniczni finansiści, żeby kupić trzy czwarte naszych banków?

To jest najważniejsze pytanie. Za sześćdziesiąt procent udziałów w polskich bankach, tyle obecna koalicja sprzedała przez dwa i pół roku, zarobiliśmy dwa miliardy dolarów!

Za te dwa miliardy sprzedaliśmy: lokale, nieruchomości, siedziby w najatrakcyjniejszych miejscach miast, aktywa, lokaty, kapitały warte 60 miliardów dolarów! Jaki racjonalny rząd, jaki przyzwoity człowiek, jaki biznesmen sprzedaje coś za jedną trzydziestą wartości?

Może więcej nie były warte?

Włoscy bankowcy z Credito Italiano, którzy wykupili PKO S.A., otwarcie powiedzieli, że gdyby chcieli stworzyć nowy bank o podobnej do PKO S.A. wielkości, ilości oddziałów, tradycji, sile, pozycji na rynku, rozpoznawalności logo, zaufaniu i liczbie klientów, to kosztowałoby to 3 miliardy dolarów i kwota ta nie obejmowałaby wielkości depozytów i lokat, które posiada bank. Tymczasem zapłacili trzy razy mniej – miliard. Ministerstwo Skarbu zrobiło wszystko, żeby akcji PKO S.A. nie mogli nabyć polscy inwestorzy. Ochotę na akcje PKO miał i Bank Handlowy, i PZU, ale rząd zabronił im kupna. To jest zbrodnia. Opowieści niedouczonych liberałów, którzy mówią, że firma jest warta tyle, ile ktoś za nią oferuje, nie przekonają nikogo, kto ma choć trochę oleju w głowie.

Jaką kwotę można było uzyskać za te 60 procent udziałów w naszych bankach?

Nawet 15 miliardów dolarów.

Leszek Balcerowicz i wiceminister skarbu Alicja Kornasiewicz mówią że sprzedają banki dlatego, że w Polsce nie ma kapitału, że tylko obcy kapitał jest w stanie wzmocnić je finansowo.

To są idiotyzmy. Zwykłe oszustwo. Żaden z przejętych banków nie zwiększył swojego kapitału. Zachodni inwestorzy nie wnieśli żadnych nowych technologii, nie inwestują, myślą jedynie o ucieczce zysków za granicę. Jeżeli pani Kornasiewicz mówi, że nawet 100 procent zagranicznego kapitału w naszej bankowości to sytuacja pożądana, to znaczy, że nic nie rozumie, a jeżeli rozumie, to świadomie działa na szkodę polskich interesów. I ta pani – człowiek Balcerowicza – a nie minister Wąsacz, jest prawdziwym szefem Ministerstwa Skarbu. Za to, co stało się w sektorze bankowym, odpowiedzialny jest nie tylko minister Wąsacz, ale Marian Krzaklewski i Leszek Balcerowicz.

A Buzek?

To figurant, który nie ma nic do gadania. Człowiek bez charyzmy, bez charakteru. Tak oceniłem go już po pierwszej naszej rozmowie, zaraz jak został premierem.

Chociaż poseł Pęk zarzuca Wąsaczowi ułomności intelektualne, to przecież Krzaklewski, a na pewno Balcerowicz, to ludzie inteligentni. Czym więc wytłumaczyć taką politykę prywatyzacyjną?

Jeżeli nie są ograniczeni, to pozostaje tylko podejrzenie korupcji. Wystarczy przyjrzeć się niedawnej sytuacji w PZU. Pan Jamroży traktuje tę instytucję jak prywatną. Daje Deutsche Bankowi gwarancje odszkodowania w wysokości dziesiątków milionów dolarów tylko za to, że łaskawie kupią udziały w BIG Banku. Po zawieszeniu Jamrożego przez ministra Wąsacza ten ostatni nie jest w stanie go odwołać. Nie może albo nie chce! Sytuacja jest na tyle niejasna, że wydaje się, że obaj to wszystko ukartowali, a to, co widzimy, to tylko gra pozorów. Jestem przekonany, że o wszystkim wiedział też pan Balcerowicz.
AWS mówi, że BIG to bank komunistyczny, finansujący post komunistów. Jeżeli tak, to trzeba zmienić zarząd, a nie oddawać go Niemcom. Tylko parlamentarna, specjalna komisja śledcza, UOP i prokuratura mogą ustalić, jakie były rzeczywiste okoliczności.

Wierzy pan w możliwość posadzenia na ławie oskarżonych aktualnie urzędujących ministrów?

Przy takim prokuratorze generalnym, jakim jest Hanna Suchocka, nie jest to możliwe. Pani Suchocka dała już dowód tego, że w sprawowaniu przez siebie funkcji jest nieuczciwa i stronnicza. Nie wolno zapominać, że Leszek Balcerowicz jest jej partyjnym szefem. To jedna ekipa. Kółko się zamyka: Kornasiewicz, Balcerowicz, Suchocka.

Czyli straty są nieodwracalne?

Praktycznie tak. Jest tylko jedna droga. Jeżeli udowodni się obecnym decydentom przekroczenie prawa, to wówczas umowy zawarte z zachodnimi inwestorami są naruszalne. Będzie wtedy istniała podstawa do unie ważnienia umowy kupna lub renegocjacji jej warunków.

Na SLD raczej bym nie liczył. Są zbyt tchórzliwi i sami też nie mają kryształowo czystych rąk, żeby postawić przed sądem, czy choćby Trybunałem, kogoś z obecnej ekipy.

Zobaczymy. Nie zakładajmy z góry, że na pewno tego nie zrobią. Być może presja społeczna zmusi ich do takich decyzji. Być może SLD zrobi bilans otwarcia i ustali, kto ponosi odpowiedzialność za to, co przez najbliższe lata będzie działo się w kraju, bo będzie działo się bardzo źle.

Czy dla Polski ma znaczenie, kto jest właścicielem BIG Banku, Niemcy czy Portugalczycy?

Dla mnie to nie jest wszystko jedno. Krzyżacy też zaczynali od zajęcia Gdańska. To bardzo specyficzny kapitał, który w rejo nie Pomorza, Śląska czy Mazur może bardzo źle się kojarzyć.

Jaki wpływ na polską gospodarkę może mieć fakt czy nasze banki należą do zagranicznych właścicieli, czy do Polaków?

Już teraz nie mamy żadnych szans na prowadzenie samodzielnej polityki przemysłowej i eksportowej. Jaki interes w finansowaniu ważnych dla Polski, lecz niezbyt rentownych przedsięwzięć, takich jak górnictwo, rolnictwo, hutnictwo, mają zagraniczne banki? Żaden. W ich interesie mogą leżeć jedynie inwestycje ekologiczne i komunikacyjne. Przecież ciężarówki z Niemiec do Rosji i z powrotem muszą jechać bez przeszkód.

Gdyby pańskie zarzuty były prawdziwe, to nasze elity żyłyby w luksusie.

W Polsce media świadomie fałszują problem korupcji. W powszechnym mniemaniu skorumpowany polityk bierze pieniądze i stawia willę. Tymczasem wygląda to inaczej. Większość wysokich urzędników w Ministerstwie Skarbu znajduje pracę zagranicznych firmach, którzy „opylali” prywatyzowany majątek Proszę zobaczyć, gdzie pracują dziś urzędnicy Ministerstwa Przekształceń Własnościowych z czasów ministra Janusza Lewandowskiego. Plotka głosi, że w nagrodę za „zręczność” w prywatyzowaniu banków pani Kornasiewicz ma zostać prezesem Banku Handlowego. Może u tych ludzi nie widać znamion bogactwa, ale nie wiemy, czy któryś z polityków nie ma mieszkania na Florydzie, domu w Meksyku czy konta na wyspie Man. W rejestrze korzyści parlamentarzyści wpisują, że dostali kosz z szampanem, ale zapominają podać, że mają złotą kartę w zagranicznym banku. Przykład Kohla powinien być dla nich nauczką. Także naszych polityków dotknie to wcześniej czy później. Wąsacza wybroniony. Sprawę karną za prywatyzację krakowskiej „Techmy” ma Janusz Lewandowski, który przy Wąsaczu jest małym Dyziem. Przez najbliższe lata „Solidarność” będzie kojarzyła się ludziom tak, jak PZPR w 1989 roku.

Rozmawiał:  KRZYSZTOF RÓŻYC

Advertisements